Chyba pierwszy raz w życiu wiem tak jasno co powinienem zrobić. Po ponad tygodniu myślenia. Dla mnie jest to duży postęp aby zdecydować w tak ważnej sprawie tylko w tydzień. Nie byłbym tak pewny bez „little help from my friends” (pomocy ze strony moich przyjaciół) oraz ich modlitwy. Obudziłem się w niedzielę i kilka słów dotarło do mnie: co zyskasz jeśli posiądziesz całą ziemię ale poniesiesz choć małą stratę na duszy. Nie wiedziałem jak to interpretować. Potem pojawiło się to ponownie, podczas mszy, ten sam tekst był jako drugie czytanie. Nadal nie wiedziałem o czym to jest. W poniedziałek zrobiłem rozpoznanie w pracy na temat tego nowego projektu. Okazało się, że nie jest to dokładnie to co chciałbym robić. Ale dowiedziałem się jeszcze jedną rzecz. Moja pensja zwrosłaby znacznie. I wtedy już wiedziałem. Jasny wniosek: mój czas jeszcze nie nadszedł, to był tylko ofsajd używając piłkarskiej terminologii. Poza tym czasem dobra atmosfera w zespole jest ważniejsza niż większe pieniądze. Dobrze jest mieć czasem połączenie z numeru zastrzeżonego jak zwykliśmy nazywać znaki wszelkiego rodzaju. I dobrze mieć prawdziwych przyjaciół.
/////////////ENGLISH VERSION HERE//////////////////
Probably for the first time in my life I know so clearly what I should do. After almost a week of thinking. But for me it is big progress to decide just in week in such important thing. I wouldn’t be so sure without „little help from my friends” and from their prayers. I woke up on last Sunday and few words came up to my mind: what would you gain if you would own whole world but you would suffer even small damage in your soul. I didn’t know how to interprete it. Then it appeared once again, an hour later, during a mass there was the same text in the second reading. Still hadn’t know what it is about. On Monday, I done some survey in my company, about this new project. So it turned out that it is not really what I want to work on. But then there was one more thing what I heard about. My salary would increase a lot. So then I got the message. Clear conclusion: my time hasn’t come yet, it was just an offside using football terminology. Besides good atmosphere in team is sometimes more important than more money. Cruscial is to have sometimes a call from reserved number as we used to name signs. And to have real friends.
Ostatnio zaglądam ludziom w oczy aby odczytać… właściwie to nie wiem co. może czy są szczęśliwi i czy to można wywnioskować bez rozmowy. moja „inspiracja” zdarzyła się jakiś tydzień temu gdy wracałem z Łęczycy (z turnieju rycerskiego
Znów w Łodzi. Otoczony billboardami i reklamami, w dzielnicy lombardów i monopoli tj. w Śródmieściu. Wszystko byłoby nawet ok gdyby… gdybym nie musiał zdecydować czy się przenosić do W-wy
Najwyższy czas by odkurzyć klawiaturę i napisać kilka słów
Nawet dobrego auta się za to nie kupi. No więc stwierdziłem, że koniec z tym. I… kupiłem chipsy. Nie pamiętam kiedy ostatni raz to zrobiłem, chyba ze dwa lata temu, no może oprócz okazji kiedy na imprezę, ale to się nie liczy. I w geście protestu (przeciwko czemu?) zjadłem ją całą. Wystarczy na kolejne dwa lata. A później zapiłem swoim ulubionym napojem tj. piotrkowskim Jałowcem. A co nie można?
Since I’m going back to Poland this week this is the last chance to keep some memories until they are fresh. So this is the right time to write something about Sweden and Swedes. Poles have some image of a typical Swede in their mind. I can’t say where this image come from but I must admit it is fairly correct. Before I came to Sweden for the first time I’d perceived Swedes as very pro-ecological and now I know that’s the holly true. Almost 80% wastes are recycled. A good result don’t you think? And Swedes have a great reason for doing this: a beautiful nature. Second issue is that Swedes like history, let’s list all museums in Stockholm… Ok, joking apart
And now I have to say that even a heap of stones can be worth seeing in Swedes opinions. But I’m not complainig, there was a splendid view on the lake on one of the stones top
Everything I’ve alread described I knew (or suspected) before I came to Sweden. There is also one thing which turned out as a false. I perceived Swedes as sad people. Now, when I knew few real Swedes
one minor ‘disadvantege’ Sweden is very nice country for living. Though I wouldn’t swap Poland to Sweden 
Gdy jedziesz na rowerze ze słuchawkami na uszach możesz nie usłyszeć gdy coś niedobrego dzieje się z twoim rowerem. Podobnie jest w życiu, gdy nie wsłuchasz się w siebie nie zobaczysz jak bardzo potrzebujesz lekarza. Oznaki, których nie możesz zlekceważyć mogą pojawić się gdy jest już za późno. Od kilku dni walczę z moim rowerem. Zaczęło się niewinnie, bo od obluzowania suportu. Po rozebraniu okazało się, że wszystko jest na swoim miejscu i wystarczy skręcić wszystko mocniej. Gwint był naderwany, ale udało się. Jednak to nie wystarczyło. Nadal było słychać żałosne stękanie mojego druha. A ja nie mogę znieść gdy cierpi przyjaciel. Udałem się do pobliskiego rower spec majstra (który okazał się Syryjczykiem:)) i poprosiłem o smar do łożysk (szwedzkie smörjmedel). Powiedziałem, że moje kullager (łożyska) są ok, Syryjczyk pokiwał głową ze zrozumieniem
When you cycle with ear phones putted on you can’t hear when something goes wrong with your bike. Similar our lifes, when you don’t listen attentively what is going on inside you, you won’t notice how much you need a doctor. Signs, which you can’t disregard can come too late. From several days I’ve been struggling with repairing of my bike. It started harmlessly, with a slack of a part which keeps pedals in order. After I took everything to pieces it turned out that everything is as it should. I’ve thought that I need just to screw it harder. But it didn’t solve the problem. Still I could hear pathetic groans of my friend. And I can’t stand when my friend is in pain
Niestety to co teraz napiszę to będą tylko słowa, które każdy rozumie inaczej, tym bardziej, że dotykają one tak abstrakcyjnego pojęcia jak pragnienia. W ‘Pierwszym kroku’ wspomniałem o pragnieniach. Nie musiałem długo czekać by znaleźć, a właściwie usłyszeć kilka ciekawych rzeczy na ten temat. I to kilkakrotnie w ciągu ostatnich kilku dni. Okazuje się, że jeśli jesteś gotowy usłyszeć pytanie i szczerze na nie odpowiedzieć to pytanie się pojawia i wszystko zależy od tego czy odpowiesz na nie szczerze czy w jakiś sposób się osłonisz i pocisk przejdzie rykoszetem. A ma trafić w twoje serce by je pobudzić do poszukiwań. Wnioski. Tak naprawdę człowiek jeśli czegoś bardzo pragnie to nie ma wtedy mowy o tym, że nie ma odwagi by to wybrać. Świadomość tego czego się pragnie wydaje się tutaj konieczna. Niestety to co nam przeszkadza w pełnej świadomości są różne zranienia, a atak zawsze idzie w sam środek naszych słabości. Jestem słaby, nie nadaję się, ktoś zrobi to lepiej, usunę się w cień. Dziś obejrzeliśmy z przyjaciółmi Shreka 3. To było kolejne pytanie i kolejna odpowiedź na temat pragnień. To co jest niesamowite w bajkach: przemawiają do naszego serca, czujemy je całym sobą i dopiero wtedy potrafimy zrozumieć rzeczy związane z duchowością. Nie bez kozery Jezus opowiadał przypowieści a nie tłumaczył wszystko teologicznym językiem. W Shreku cz. 3 była postać Artura, który uważał siebie za zwykłego nieudacznika i tak był postrzegany przez innych. Ciągłe szykany i żarty na temat jego osoby skłoniły go do tego by zaczął w nie wierzyć. Tymczasem okazało się, że to właśnie on ma odziedziczyć schedę po zmarłym królu. To mi przypomina historię, którą przeczytałem jako wstęp do jednej z książek Anthony De Mello:
W końcu pogoda zmusiła do pisania. I nie tylko do pisania. Trzeba przyznać, że ostatni miesiąc nie obfitował w refleksje. Nowe miejsca, nowi ludzie, nowe sytuacje i nowe wyzwania. Jednak ten sam człowiek ze swoimi starymi problemami i pytaniami. Jednak biegnąc rzeczy wydają się inne. Dziś, słuchając radia, usłyszałem genialne stwierdzenie: cisza jest jak rozmrażanie lodówki. Dając sobie luksus kilkunastu minut ciszy dziennie możesz odkryć naprawdę ciekawe rzeczy o sobie. Mam już tesknotę za ciszą dłuższą, kilkudniową, taką jaką miałem okazję doświadczyć w lutym. Ale nie zawsze ma się to czego się chce. Nie zawsze ma się odwagę by wybrać to czego się chce. I w końcu: nie zawsze człowiek wie czego chce w odpowiednim momencie. Czerwiec minął szybko, lipiec już goni, niedługo będzie się trzeba znów przeprowadzać. „Plątanina szos, kolejowych szyn, gość we własnym łóżku”, to jest moje życie odkąd skończyłem 18 lat. W piątek rozmawiałem z przyjacielem, którego znam jeszcze z czasów liceum. Kupuje mieszkanie, planuje chyba już pomału ślub. I to nie jest bynajmniej odosobniony przypadek wśród moich przyjaciół. „Tylko my recydywiści trzymamy wciąż samotny kurs”
Finally the weather is the thing which made me to start writing. And not only to start writing. Last month was not a reflection time I must admit. New places, new people, new situations and new challanges. But the same ‘old’ man with old problems and questions. But when you are in run things seem to be different. During breakfast, when I was listening to the radio, I heard brilliant sentence: silence is like defrosting your fridge. When you give yourself a luxury to have several minutes of reflection time per day you can discover interesting things about yourself. I’ve got a deep desire for longer time in silence, several days as it was in February. But not always you have what you want. Not always you have courage to choose what you want. And finally: not always you know what you want in proper time
Despite of short breath and marked tiredness showed on their faces. Maybe it sounds trivial but I think it is a desire of happiness. And what happiness is – everybody has its own definition. In programming there is a distinction made between declaration and definition words. Declarations are your opinions, the definition is your life which verifies if your opinions are good enough. Uff, first post is probably the hardest one, so maybe it is enough for the firts time. I have to translate it somehow…